STRONA GŁÓWNA
film z otwarcia wystawy
zamknij
Informacja

Jak korzystać z bazy danych?

Baza zawiera dane dotyczące 557 osób, mieszkańców powiatu kutnowskiego z okresu 20-lecia międzywojennego i jest wirtualnym odzwierciedleniem wystawy, której otwarcie miało miejsce 3 maja 2008 roku. W polu wyszukiwania umieszczono dwie opcje - wyszukiwanie według kryterium imiennego i geograficznego. Przegląd bazy danych możliwy jest również z listy wyboru w obu opcjach. Do każdego rekordu - poza opisem zawierającym podstawowe dane osób typu: imię i nazwisko, imię ojca i matki, data i miejsce urodzenia, zawód, pochodzenie społeczne - dołączona jest fotografia oraz oryginalne dokumenty towarzyszące. W przypadku osób, które ubiegały się o paszport, znajdziemy również informację o miejscu i celu wyjazdu zagranicznego. W opisie osób zrezygnowano z pola zawierającego wyznanie religijne. Dane te jednak są możliwe do uzyskania po zapoznaniu się z treścią oryginalnych dokumentów towarzyszących.

Szczegółowe informacje o pochodzeniu i doborze zdjęć znajdują się w części zatytułowanej "O wystawie".
O wystawie

Na początku była tradycyjna wystawa "Przywrócić pamięć. Album Kutnowski", której otwarcie miało miejsce 3 maja 2008 roku w Kutnowskim Domu Kultury. Inspiracją dla niej był zachowany w zasobie kutnowskiego archiwum zbiór fotografii paszportowych załączanych do podań o wydanie dowodów tożsamości i paszportów w pierwszych latach II Rzeczypospolitej.

czytaj więcej ...

Zachowane dokumenty składane były przez mieszkańców powiatu kutnowskiego do Urzędu Starosty Powiatowego w latach 1922-1926. Załączane fotografie posiadają jednak często znacznie starszą metrykę, na co wskazywałyby stylizacje strojów, lub dysproporcja pomiędzy deklarowanym wiekiem a wyglądem na fotografii. Ponieważ fotografia nie była wówczas tak masowa i wykonywano ją okazjonalnie, to starano się wypaść na nich jak najkorzystniej - zakładano najlepsze stroje, przybierano godne pozy. Fotografie do tego typu celów nie były również zestandaryzowane tak jak obecnie. Dlatego są bardzo barwne i różnorodne - obok fotografii portretowej jest także fotografia rodzinna. Na większości z nich widać kunszt, a niekiedy także artystyczne zacięcie ówczesnych fotografów. Z najdziemy tu zdjęcia wykonane w kutnowskich zakładach fotograficznych Karpińskiego, Apolliniego czy Rothapla. Całe bogactwo typów ludzkich ze wszystkich warstw społecznych ówczesnego społeczeństwa powiatu kutnowskiego pokazane zostało w kolorze sepii.

Informacje, które znajdują się w opisie tych osób nie mogą być traktowane jako wyczerpująca notka biograficzna. Opisy zawierają najczęściej tylko te dane, jakie można było wyczytać z dokumentów, a więc datę i miejsce urodzenia, imiona rodziców, miejsce pochodzenia, zawód. Co charakterystyczne w tych opisach, to status kobiet, które w zdecydowanej większości swój sposób na życie określały jako "przy mężu". Często spotyka się również określenia "przy rodzicach". Wiele nazw zawodów może wprowadzić odbiorcę zwłaszcza młodego, w zdziwienie. Kto teraz wie, czym zajmował się drogista, prywatystka, bednarz lub stójkowy? W przypadku osób, które ubiegały się o wydanie paszportu podajemy również cel wyjazdu zagranicznego i nazwę kraju, do którego się te osoby udawały.

Nie w każdym przypadku zestaw tych informacji jest kompletny. Interesanci Starostwa Powiatowego w Kutnie bardzo indywidualnie dozowali informacje o sobie, niekiedy bardzo wylewnie, niekiedy bardzo oszczędnie. W dokumentach podawane jest również wyznanie religijne, z której to informacji świadomie zrezygnowaliśmy zostawiając to już indywidualnym potrzebom badaczy, czy rodzin. Należy również przyjąć poprawkę na fakt, że ludzie w tamtych czasach nie byli tak mocno przywiązani do miejsca swojego zameldowania. Podane w opisach adresy są oczywiście stanem na moment złożenia wniosku i niewykluczone, że wiele z tych adresów było bardzo tymczasowych. Tylko w przypadku rodzin mieszczańskich, bardzo zasiedziałych, bogatych kupców, rzemieślników, czy lekarzy ta stabilność była większa. Jak widać z niektórych zapisów, w ówczesnych urzędach nie przywiązywano aż tak wielkiej wagi do precyzyjnego podawania adresu, bo spotyka się w dokumentach lokalizację określoną jako "domy Bromberga", "kamienica Bogdańskiego" lub "domy kolejowe". To, co dla ówczesnych mieszkańców było oczywiste, dzisiaj wymaga albo odwołania się do pamięci pokoleń pamiętających co najmniej okres po II wojnie światowej, kiedy te nazwy jeszcze funkcjonowały, lub sięgnięcia do źródeł archiwalnych. Warto też przy okazji ożywić te zwyczajowe określenia miejsc, które młodszym pokoleniom już nic nie mówią.

Zdając sobie sprawę ze zdawkowości tych opisów mamy nadzieję, że część z nich uda się kiedyś dopowiedzieć już w trakcie trwania wystawy, co jest również jej założeniem. Jednym z celów, jakie sobie postawiono przy jej tworzeniu, to aktywny udział jej odbiorców polegający na możliwości uzupełnienie wiedzy o tych ludziach.

Przy doborze zdjęć kierowano się nie tylko znaczeniem osoby w życiu lokalnej społeczności, ale brano również pod uwagę reprezentatywność poszczególnych narodowości, grup społecznych i środowisk, a także urodę samych zdjęć. Chcieliśmy również zwrócić uwagę na elementy strojów, fryzury, nakrycia głowy czy wyeksponowane medale lub wręcz jakiś detal, np. harcerski krzyż. Daje to przecież możliwość przyjrzenia się jakże charakterystycznym elementom "noszenia się" ówczesnych ludzi, pewnego szyku nawet tych najuboższych.

Wiele osób znajdzie na tej wystawie swoje rodziny, rozpozna dawnych sąsiadów, a część z tych nazwisk będzie brzmiała bardzo znajomo. Zobaczyć można również część społeczeństwa kutnowskiego, które rozpierzchło się po świecie, zostało unicestwione w okresie II Wojny Światowej lub też wykorzenione i przepędzone przez władze komunistyczne ze swoich siedzib.

Wystawa ta jest zaproszeniem do podróży w czasie - dla jednych sentymentalnym, dla innych poznawczym, dla wszystkich zaś refleksyjnym.

Tej wystawy nie udałoby się zrealizować gdyby nie wsparcie i udział Pana Krzysztofa Debicha - prezesa Agencji Rozwoju Regionu Kutnowskiego i Pani Teresy Mosingiewicz - dyrektora Kutnowskiego Domu Kultury. Na bazie zgromadzonego materiału Łódzki Ośrodek TVP zrealizował półgodzinny reportaż pod tym samym tytułem, autorstwa Pana Piotra Słowikowskiego. Dzięki Agencji Rozwoju Regionu Kutnowskiego wydany został także efektowny katalog wystawy.

Zebrany do wystawy materiał oraz duże zainteresowanie, jakim wystawa cieszyła się wśród mieszkańców miasta oraz możliwości techniczne, jakie daje nam obecnie Internet, skłoniły nas do jej adaptacji na formę wirtualną, która umożliwia dotarcie do większej ilości odbiorców.

Pomysłodawcą wystawy była Pani Jolanta Leśniewska, wyboru materiału archiwalnego dokonała Teresa Mosingiewicz i Jolanta Leśniewska, skanowanie i wprowadzanie danych wykonała Pani Olga Jakimowicz.

Za wsparcie informatyczne odpowiadał Pan Maciej Gajewski.

Materiał filmowy z otwarcia wystawy można obejrzeć tutaj: film z otwarcia wystawy

zwiń

Kutno

Odzyskanie niepodległości w 1918 roku było wydarzeniem przełomowym w dziejach Państwa Polskiego. Z jednej strony niezwykle radosnym, bo po 123 latach zaborów nastała wolna Polska, z drugiej strony rzeczywistość, w jakiej przyszło witać odrodzoną Polskę była niezwykle trudna. Polska jednak wróciła do rodziny państw europejskich i w trudnych warunkach, ale systematycznie aż do 1939 roku podnosiła się z upadku, odbudowywała się. Kutno i ziemia kutnowska dwudziestolecia międzywojennego doświadczało wszystkich, złych i dobrych zjawisk, jakie towarzyszyły powstawaniu młodego państwa.

czytaj więcej ...

Liczba ludności miasta na przestrzeni 20 lat II Rzeczypospolitej zmieniała się. We wrześniu 1921 r. Kutno liczyło 15 976 mieszkańców. Była to społeczność wielonarodowa i wielowyznaniowa. Najznaczniejszą grupą narodowościową po Polakach stanowili Żydzi stanowiący około 42 % ogółu ludności. Wykazywali oni znaczne rozwarstwienie społecznozawodowe i skomplikowaną geografię polityczną. Statystyki określają ich liczbę na 6784 osób. 180 osób stanowili ewangelicy nie zawsze utożsamiający się z narodowością niemiecką. W marcu 1928 r. miasto miało już 21 000 mieszkańców. Do końca okresu międzywojennego jego zaludnienie wzrosło do 26 000.

Powiat kutnowski zaś w 1921 r. zamieszkiwały 99 403, a w 1925 r. 100.102 osoby. Pod koniec II Rzeczpospolitej liczył on ok. 108.000 mieszkańców. Gęstość zaludnienie na 1 km2 wynosiła 117, przy czym 32.300 osób zamieszkiwało miasta, zaś 75.800 wieś.

Świadczy to o rolniczym charakterze powiatu, gdyż blisko 67,5% ludzi żyło na wsi, zaś jeszcze większy odsetek utrzymywał się z rolnictwa, ponieważ nie wszyscy mieszkańcy miast tego obszaru posiadali pozarolnicze źródła utrzymania. Z najnowszych badań wynika, że w 1921 r. ludność Kutna w 58,5% zatrudniona była w rolnictwie, a w 1931 r. w 46,6%. Z przemysłu i rzemiosła w analogicznych latach utrzymywało się 24,8% oraz 33,9 %. Pozostała część żyła z handlu, komunikacji, ubezpieczeń oraz z innych źródeł.

Kutno dla powiatu było ważnym ośrodkiem administracji państwowej i samorządowej, miejscem skupiającym zakłady przemysłowe - z największą wówczas Fabryką Maszyn Rolniczych Alfreda Vaedtke - różno-rodne warsztaty rzemieślnicze, instytucje bankowo-kredytowe i sieci komunikacyjne. Kutno rozwijało się w otoczeniu dobrze utrzymanych, średniej wielkości ma-jątków ziemskich i w otoczeniu licznych tu cukrowni. Miało bardzo dobre połączenia komunikacyjne ze wszystkimi dużymi miastami, a węzeł kolejowy i ludzie związani z kolejnictwem stanowili dla miasta ważny element jego rozwoju.

Kutno było również znacznym ośrodkiem kultury i oświaty dla miejscowego i okolicznego społeczeństwa. Wystarczy wspomnieć, że działy tu 3 kina, w tym jeden kinoteatr, a występy teatrów nie tylko prowincjonalnych nie były rzadkością Tu były szkoły, biblioteka, drukarnia, restauracje i kawiarnie.

Dla niektórych Kutno jednak było za ciasne, nie dawało perspektyw nauki i rozwoju, innym nie dawało możliwości godnego życia. Zachowane wnioski paszportowe pokazują znakomicie motywy tych, którzy opuszczali miasto na zawsze, lub tylko na krótko. Przeglądając tę dokumentację właśnie teraz nasuwają się nieodparte analogie do obecnej sytuacji Polaków, również miesz-kańców naszego miasta. Kutnianie wyjeżdżali za chlebem tak jak i dzisiaj do bogatszej od nas zachodniej Europy, do obu Ameryk, a nawet do Australii. Ludność żydowska widziała dla siebie nowe życie w administrowanej przez Brytyjczyków Palestynie. Młodzież, głównie żydowska, wyjeżdżała na uczelnie we Francji, Niemczech, czy Szwajcarii. Popularne również były wyjazdy kuracyjne do "wód" np. do Karlsbadu, czy Baden-Baden, wypoczynkowe, lub wyjazdy do specjalistów i szpitali w całej Europie. Zdarzali się również miłośnicy nauki podróżujący w tzw. "celach naukowych".

Była to oczywiście prowincja, ale jednak z szeroko otwartymi możliwościami. Największym bogactwem miasta w zmieniających się warunkach politycznych i gospodarczych byli jednak ludzie je współtworzący, i ci wybitni, i zwykli obywatele. Nie sposób na pierwszym miejscu nie wymieć dra Antoniego Troczewskiego "inicjatora i twórcę szeregu instytucji społecznych i kulturalnych, krzewiciela ducha obywatelskiego i narodowego, niestrudzonego działacza i patriotę". Tak o doktorze pisała Rada Miejska w uzasadnieniu przyznania mu tytułu honorowego obywatela miasta w 1919 roku.

Kolejna wielka postać w życiu miasta to niewątpliwie Alfred Vaedtke. Nie tylko przemysłowiec, założy-ciel Fabryki Maszyn Rolniczych "Kraj", ale człowiek z wielkim poczuciem powinności społecznej, znany ze swojej hojności na cele charytatywne i oświatowe. Marka, jaką stworzył - "Kraj Kutno" - stała się rozpoznawalną w całej Polsce.

Inni znakomici obywatele miasta to małżonkowie Bowbelscy - On świetny architekt, projektant kościoła w Łąkoszynie, i willi doktora Troczewskiego, Ona - działaczka społeczna, organizatorka gimnazjum żeńskiego.

Również mniejszość żydowska miała w Kutnie znaczące osoby i rody. Należał do nich pisarz światowej sławy Szalom Asz i rabin Izaak Trunk, rodziny Holcmanów i Żelechowskich.

Jest jeszcze cała reszta ludzi bardziej lub mniej znaczących w historii miasta, ale równie ważnych. Liczni rzemieślnicy, kupcy, robotnicy, urzędnicy, dumni ze swego zawodu kolejarze, i "żony przy mężach", jak wówczas określano niepracujące kobiety. Ludzie, do których chodziło się naprawiać buty, "obstalowywać" ubrania, kupować chleb czy nabywać towary kolonialne lub artykuły perfumeryjne.

Tamten świat nie przetrwał jednak, ani nawet nie miał szans spokojnie ewoluować. Po 21 latach od odzyskania niepodległości brutalnie przerwała go II wojna światowa, po której zakończeniu już nic nie było takie samo. W okresie zaś PRL-u budowano nowe społeczeń-stwo, które próbowano wykorzenić i oderwać od tradycji. Historia zaś dwudziestolecia istniała tylko marginalnie lub w karykaturalnej formie.

Oglądając zdjęcia miasta z okresu XX-lecia mię-dzywojennego możemy stwierdzić jak niewiele - na szczęście - zmieniły się niektóre jego fragmenty - ulice Królewska, Sienkiewicza, Kilińskiego, czy Narutowicza. Są jeszcze takie miejsca, w których możemy odnaleźć tamte klimaty. To one decydują o ciągłości trwania miasta. Ludzi, którzy wówczas zapełniali tę przestrzeń mo-żemy znaleźć tylko na starych fotografiach.

Wiele jest jeszcze do opisania i odkrycia, mimo, że w ostatnim czasie powstało wiele ciekawych artykułów i opracowań. Przedstawione na wystawie fotografie pokazują "ludzką stronę" miasta. Jego mieszkańców wi-dzimy w świątecznych strojach, takich, jakimi by chcieli, abyśmy ich zapamiętali.

zwiń

Krośniewice - Żychlin

Dwa małe miasteczka, Krośniewice i Żychlin, prawa miejskie utraciły po powstaniu styczniowym i odzyskały je dopiero w latach 20-tych XX wieku. Stało się tak w 1869 roku na mocy ukazu carskiego, kiedy to część miast Królestwa Polskiego przemianowana została na osady. W grupie tych "upadłych" miast znalazły się Żychlin i Krośniewice. Polecono wówczas Komitetowi do spraw Królestwa Polskiego, ażeby "te z miast, które z powodu nieznacznej liczby mieszkańców, małego rozwoju handlu i niedostateczności dochodów nie mają w rzeczywistości znaczenia miast, przemianować na osady i zastosować do nich moc ukazu z dnia 19 lutego 1864 o urządzeniu gmin wiejskich, jako też wszystkich wydanych w jego rozwinięciu u postanowień". Status tych miast określony został jako osada, po rosyjsku usadeba. Żychlin prawa miejskie odzyskał w 1924, a Krośniewice w 1926.

czytaj więcej ...

Oba miasta ulokowane w podobnej odległości od Kutna, leżały na szlaku poznańsko-warszawskim. Krośniewice lgnęły bardziej w kierunku Kłodawy i Łęczycy, Żychlin zaś do Łowicza i Gostynina.

Żychlin był siedzibą gminy powstałej w 1868 roku i powiększonej w 1873 roku o terytorium gminy Dobrzelin. W jej skład wchodziło 55 wsi i folwarków. Sam Żychlin na przestrzeni lat 1859-1893 liczył od 1820 do 3334 mieszkańców. W kolejnych latach np. w 1912 -5900 osób, a roku 1921 - 7098 mieszkańców. Krośniewice, również siedziba gminy, były prawie dwukrotnie mniejsze, bo liczba mieszkańców w 1921 roku ustalona na podstawie spisu powszechnego stanowiła 3500 osób.

W przypadku obu miast zamieszkująca je ludność była to społeczność wielonarodowa, składająca się z mieszkańców wyznania katolickiego, mojżeszowego, ale także ewangelickiego. Procentowy stosunek ludności zwłaszcza wyznania katolickiego i mojżeszowego był bardzo podobny. Ludność żydowska stanowiła od 35 do 50% ogółu mieszkańców.

Liczba ludności tych miasteczek od drugiej połowy XIX wieku systematycznie rosła, co było związane niewątpliwie z większą mobilnością społeczeństwa, w tym włościan na skutek przemian społeczno-gospodarczych w Królestwie Polskim, jakie miały miejsce po reformie uwłaszczeniowej. Oba miasta nie posiadały w tym okresie znaczniejszego przemysłu, ale w ich niedalekim sąsiedztwie rozwinął się przemysł cukrowniczy - Dobrzelin, Tomczyn i Ostrowy. W Żychlinie w okresie XX-lecia ulokowała się szwajcarska firma Brown Boveri. W Krośniewicach Ryszard Dyzner założył odlewnię żeliwa, a kolejka wąskotorowa zbudowana przez Niemców w 1915 roku była dla miasta najważniejszą gospodarczo i komunikacyjnie inwestycją. Zarówno istnienie w pobliżu tych miast cukrowni jak fabryki produkującej silniki ściągało tu wysoko kwalifikowaną kadrę inżynierską i techniczną. Spowodowało to niewątpliwy napływ ludności wyznania ewangelickiego, która stanowiła najczęściej fachową siłę roboczą - inżynierowie, majstrowie, urzędnicy fabryczni, a także uwolnionej ludności włościańskiej wyznania katolickiego, z której stopniowo kształtowała się warstwa robotników.

Oba miasteczka były dla okolicznych wsi i dworów miejscem załatwiania spraw urzędowych, tu byli rzemieślnicy, dobrze zaopatrzone sklepy od bławatnych i kolonialnych po tzw. żelazne. Dla potrzeb wsi i dworów pracowały również mniejsze przedsiębiorstwa takie jak młyny, gorzelnie i mleczarnie. W dni targowe zjeżdżali z okolicy chłopi, aby sprzedać swoje produkty i zakupić to, co na wsi było nieosiągalne. Oferta miejscowych kupców i rzemieślników zarówno polskich jak i żydowskich była bardzo bogata, a ceny zawsze można było negocjować. Można powiedzieć, że taki był urok małych miasteczek.

Przy całej urokliwości tej atmosfery, życie codzienne wówczas nie było sielanką, a stan sanitarny miasteczek i socjalny ich mieszkańców daleki od ideału. Były to także społeczności raczej ubogie i słabo wykształcone. Podobnie jak w Kutnie, ludzie ci również szukali dla siebie lepszych warunków życia poza Polską, emigrowali "za chlebem". Emigracja ta nie miała wyłącznie tylko takiego oblicza. Pracownicy fabryki Brown Boveri wyjeżdżali często służbowo do Szwajcarii także, aby się dokształcać. Handlowcy zaś na targi i w celach biznesowych, a niektórzy rzemieślnicy dokształcać się w swoim fachu.

Ta ciągle zagrożona "miejskość" miała jednak pewne bardzo solidne filary - rozległe rynki ze wszystkimi ważnymi instytucjami miejskimi - oberżą, apteką, pocztą i szpitalem. W krajobrazie tych miasteczek nieodłącznymi elementami był okazały kościół i synagoga. Jeszcze ważniejsze zapewne było, niezależnie od praw-nych unormowań, zwyczajowe przekonanie samych mieszkańców tych miast o ich miejskim charakterze.

Każde z tych miast ma również swoje kultowe postaci, których pamięć jest ciągle żywa, i które są ich dumą. W Krośniewicach są to i Władysław Anders, Mieczysław Ryś Trojanowski, Konstanty Rembieliński, Jerzy Dunin Borkowski, Józef Murzynowski, Witold Tarasiewicz. W Żychlinie zaś Karol Fabian. Każde z tych miast ma również swoich cichych bohaterów, kolejne pokolenia ludzi, na co dzień kształtujących te miasta, tworzących w trudzie ich dobrobyt, ubogacających kulturowo.

zwiń
Dwory ziemi kutnowskiej

...gęsto rozsiane wśród zbożowych pól, w nowoczesnej na ów czas architekturze, osadzone wśród zieleni, w rozległych parkach krajobrazowych z dbałością o ich charakter, z ciekawymi odmianami roślin ozdobnych.

czytaj więcej ...

Wysoki poziom rolnictwa Ziemi Kutnowskiej zawdzięczamy tym ziemianom, dla których uprawa roli była sztuką, którzy byli w tej dziedzinie dobrze wykształceni i ciągle podnosili kwalifikacje.

Warto tu wymienić Władysława Kiejstuta Matlakowskiego (1892-1981), który w 1914 roku kupił majątek w Głaznowie. Z wykształcenia inżynier rolnik postawił majątek na wysokim poziomie. Gospodarstwo przetrwało do dziś, początkowo jako PGR, obecnie prywatne gospodarstwo produkcji zbożowej. Imponujący i pięknie zachowany spichlerz świadczy dziś o świetności majątku Głaznów. O Władysławie Kiejstucie Matlakowskim tak pisał Mieczysław Fijałkowski w "Uśmiechach lat minionych":

"No i jeszcze słów parę o mym przyjacielu Kiejstucie Matlakowskim, synu doktora Matlakowskiego sławnego chirurga i autora książki o Hamlecie i kulturze ludowej, który był przyjacielem Witkiewicza i dra Dłu-skiego i wespół z nimi pionierem i organizatorem Zakopanego.

Kiejstut wychowywał się w towarzystwie Witkacego, o którym ciekawe rzeczy opowiadał. Kończył rolnictwo w Halle i był jednym ze światlejszych rolników, jakich znałem. Opis jego gospodarstwa na bardzo wysokim poziomie umieszczono w jubileuszowym numerze "Gazety Rolniczej". Jego dawny majątek Głaznów jest dziś jednym z przodujących majątków PGR. Był on nie tylko rolnikiem, ale również znawcą literatury i sztuki oraz intelektualistą na własny i przyjaciół pożytek".

Innym przykładem dziedzica-społecznika jest Antoni Skarżyński, właściciel Poborza. Wszechstronnie wykształcony (Politechnika w Rydze - Wydział Mechaniczny i Chemiczny), z praktyką w rolnictwie, zakładał kółka rolnicze i Okręgowe Towarzystwo Rolnicze, którego w latach 1913-1928 był prezesem. Organizował też spółki melioracyjne dla gospodarstw chłopskich, mleczarnie. Wspierał wszelkie działania społeczne w Kutnowskiem: budowę domu dochodowego straży, Stacji Doświadczalnej Rolniczej, szkolnictwo.

Na wystawie pojawia się jeszcze jedna znacząca dla życia społecznego powiatu kutnowskiego postać. To Marian Eligiusz Kiniorski (1868-1943), dziedzic Suchodębia od 1899 roku. Uczył się w Szkole Rolniczej w Dublanach, wzorowy rolnik, działacz społeczny, założyciel Okręgowego Towarzystwa Rolniczego. Jego żona organizowała w pałacu kursy dla gospodyń wiejskich, życie kulturalne i oświatowe na ziemi kutnowskiej.

Do znakomicie prowadzących swe gospodarstwa należeli też Józef Czarnowski z Łęk, założyciel mleczarni, Witold Jałowiecki, właściciel majątku Komadzyn, wzorowy rolnik, prawnik, prezes Związku Ziemian w Kutnie, Mieczysław Fijałkowski ze Skłót, rolnik, pisarz i poseł na Sejm.

Trudno nie wspomnieć o znanym majątku Rembielińskich w Krośniewicach, a przy okazji o jego rządcy Józefie Murzynowskim i znakomitym, legendarnym nadleśniczym dóbr Krośniewice Pawle Lazarze tak barwnie opisanym przez M. Fijałkowskiego:

"Przyjeżdżali do nas często razem Krzywoszewski i Rabski na kuropatwy i bażanty, których hodowlę prowadził w sąsiednim majątku Rembielińskich - Krośniewice sławny hodowca zwierzyny - Ślązak Lazar. Był to artysta w swoim fachu. Piękne zagajniki ca 300 ha utrzymywał jak park, a drogi wysiewał najokazalszymi odmianami żarnowca i łubinu słodkiego, także jechało się leśną ulicą jak wśród wzorzystych kobierców.

Gdy kiedyś galopując taką drogą, (na co zresztą miałem specjalne pozwolenie) zatrzymany zostałem przez gajowego - dowiedziałem się nagle od niego, że o tej godzinie (tj. 11 rano) galopować po lesie nie wolno, "bo zwierzyna po śniadaniu śpi".

Obaj z Markiewiczem zwłaszcza w towarzystwie Rabskiego i Krzywoszewskiego mieliśmy u Lazara opinię kłusowników, bowiem strzelaliśmy, wprawdzie na polach Skłótowskich - jednak zwierzynę wychowaną przez niego w Krośniewicach. Były tam różnobarwne bażanty, jelenie i moc zajęcy łowionych w sieci i wysyłanych wagonami do Francji. Gdy gajowi dawali mu znać, że Fijałkowski jedzie z kompanią pod las - trąbiono na cztery strony, aby zwierzynę zwabić na śniadanie. Mimo to zawsze rąbnęliśmy kochanemu Lazarkowi kilkanaście sztuk, a ja mu tłumaczyłem potem, że literaci mają szczególne przywileje, które i on powinien uszanować - a jako dowód ofiarowałem mu z dedykacją "Sobola i Pannę", na którą zresztą kręcił nosem. Uważał, że polowanie nie nadaje się do literatury.

Dziś po świetności kutnowskiego ziemiaństwa pozostało niewiele. Po wybuchu wojny władze okupacyjne odebrały majątki ich prawowitym właścicielom. Po II wojnie światowej nowa władza zabroniła powracać ziemianom do domów, a nawet osiedlać się w powiecie, w którym wcześniej mieszkali. Dwory podupadły. Niektóre, jak Kołomja, Sklęczki zniknęły z powierzchni ziemi. Te, w których były szkoły i które w latach dziewięćdziesiątych przeszły w prywatne ręce odzyskały lub odzyskują dawną świetność (Bedlno, Suchodębie, Wola Raciborowska, Pobórz). W innych są nadal szkoły (Mnich, Krośniewice, Jankowice). Niestety są też ruiny (Skłóty, Bielice).

Pozostały też parki podworskie z ciekawymi starymi założeniami parkowymi i wspaniałymi okazami drzew (wiązy w Mnichu, stuletnia aleja kasztanowców w Woli Raciborowskiej, dąb z kapliczką w Poborzu), będące atrakcją turystyczną i ozdobą wsi, lecz niestety w większości podupadłe i zaniedbane.

Na wystawie znalazły się portrety kilkudziesięciu ziemian z międzywojennego powiatu kutnowskiego. To ludzie światli, dbający o swą ziemię, promieniujący swą wiedzą na okoliczne wsie, wspierający akcje społeczne i obywatelskie. Ludzie tej ziemi, o których warto pamiętać.


Literatura:
Henryk Lesiak, Wieś i dwór w powiecie kutnowskim, Kutno 2003
Mieczysław Fijałkowski, Uśmiechy lat minionych, Katowice 1962

zwiń
Wieś powiatu kutnowskiego

W okresie II Rzeczpospolitej Powiat Kutnowski zajmował powierzchnię ok. 900 km2 i liczył średnio 100 000 mieszkańców, z czego ponad 70% zamieszkiwało wieś. Do powiatu należały trzy miasta; Kutno, Krośniewice i Żychlin oraz 12 gmin wiejskich: Błonie, Dąbrowice, Dobrzelin, Krośniewice, Krzyżanówek, Kutno, Łanięta, Oporów, Plecka Dąbrowa, Rdutów, Sójki i Wojszyce.

czytaj więcej ...

Wieś kutnowska to duża ilość dworów i folwarków oraz gospodarstw chłopskich, charakteryzujących się dobrą kulturą rolną.

O kutnowskiej wsi tak pisał Mieczysław Fijałkowski gospodarujący w latach międzywojennych w majątku Skłóty, znakomity rolnik i społecznik, autor po wojnie już spisanych wspomnień "Uśmiechy lat minionych":

"Powiat kutnowski wysuwał się na czoło pośród powiatów byłej "Kongresówki. (...) W okresie dwudziestolecia powiat ten był w 65% skomasowany i rzadko gdzie spotkać tam można chłopów, jako właścicieli rozrzuconych po całej gminie działek. Również drenowanie małej własności robiło tam znaczne postępy - a przed wybuchem wojny dochodziło do 50% stanu posiadania chłopskiego. Oprócz drenowania i komasacji stał on na dość już wysokim poziomie pod względem spółdzielczości. Dzisiejsze znajdujące się tam ośrodki spółdzielń mleczarskich i maślarskich wywodzą się od przedwojennych. (...) Dlatego chłop kutnowski, jakkolwiek zawistnie spoglądający na zbyt liczne może wówczas w tej okolicy folwarki - przecież był "karmazynem" w porównaniu z "hołyszem" z Białostockiego, Kieleckiego, Podkarpacia czy Pińszczyzny(...)".

Rolnictwo w powiecie kutnowskim to głównie produkcja roślinna, a więc zboża, ziemniaki, buraki. Liczne cukrownie przerabiały buraki na cukier, dając zatrudnienie zarówno kadrze technicznej, urzędnikom, buchalterom, jak i okolicznym chłopom, którzy znajdowali tam dodatkowe źródło utrzymania. Ostrowy, Łanięta, Dobrzelin, Tomczyn w Oporowie, "Maria" w Sójkach - to cukrownie, które również tworzyły koloryt tej ziemi. Do czasów wojny na skutek wielkiego kryzysu przetrwały tylko dwie, a do dziś jedna - w Dobrzelinie.

W latach międzywojennych rozwija się hodowla zwierząt, przede wszystkim bydła. Znakomite obory prowadzone były w Łękach, Poborzu, Siemienicach. Wiąże się z tym rozwój mleczarstwa spółdzielczego - w latach trzydziestych istniało 7 spółdzielni mleczarskich.

Rozwija się też hodowla trzody chlewnej. Należy wspomnieć dwie doskonałe hodowle zarodowe: w Pleckiej Dąbrowie i Błoniu. W dokumentach Jadwigi Stokowskiej z Pleckiej Dąbrowy znajdujemy zaświadczenie Wojewody Warszawskiego, że udaje się ona do Anglii i Danii "w sprawie zakupu materiału zarodowego dla swej chlewni".

Ale kutnowska wieś to też bieda i analfabetyzm. Prawie połowa ludności wiejskiej to ludność najemna, przeważnie służba folwarczna. Niski poziom oświaty, wysoki analfabetyzm (25% ludności wiejskiej nie umiało czytać i pisać) - to też oblicze przedwojennej kutnowskiej wsi. Wielu ziemian angażowało się w szerzenie oświaty ogólnej, rolniczej i zdrowotnej. Przykładem niech będzie wielka na tym polu praca Marii Piwnickiej z Woli Raciborowskiej, bardzo zasłużonej dla Ziemi Kutnowskiej nie tylko w tej dziedzinie. Wspomina Jej córka, Jadwiga Kietlińska:

"Zainteresowania rodziców były humanistyczno-patriotyczne, społeczne i religijne.(...) Maria Piwnicka od lat dziecięcych umiała odmówić sobie łakoci, by jeszcze za niemieckie fenigi kupić zeszyty i ołówki dla wiejskich dzieci, które uczyła języka polskiego na przekór niemieckiej szkole. (...) Jako opiekun społeczny (zachowała się legitymacja ze wsi Sójki) dojeżdżała do szkół we wsiach okolicznych: Raciborów, Głogowiec, Klonowiec, Strzelce, Sójki, by dopilnować codziennego chodze-nia dzieci do szkoły".

Ze zbioru dokumentów paszportowych przedwo-jennego Starostwa Kutnowskiego wynika, że wielu mieszkańców wsi, szczególnie młodych wyjeżdżało z kraju w celach zarobkowych. Działał wtedy w Polsce Urząd Emigracyjny, który te wyjazdy wspierał, a Państwowy Urząd Pośrednictwa Pracy i Opieki nad Wychodźcami w Kutnie wydawał prośby o "uproszczoną procedurę starania o paszport z rocznym terminem ważności dla osób udających się za granicę w celu pracy zarobkowej". Ludzie wyjeżdżali do Ameryki, Kanady, Francji, a nawet do Brazylii. Dla przykładu w dokumentach możemy prześledzić starania o paszport dla Anastazji Grzybowskiej, lat 9 ze wsi Kajew, którą opiekujący się nią wujek chce posłać do ojca do Ameryki. Wiele kobiet składało podanie o paszport jako cel wyjazdu podając "do męża".

Przywołane naszym oczom osoby i ich sprawy sprzed wielu lat mówią, że nie jesteśmy tu pierwsi na tej ziemi, że przed nami był ich trud i zmagania, zabiegi o lepsze jutro. Jest to przesłanie i wskazanie dla nas dziś tu żyjących, abyśmy nie przeminęli jałowo i bezowocnie.


Literatura:
Kutno. Dzieje miasta. pod red. Ryszarda Rosina, Warszawa-Łódź 1984
Henryk Lesiak, Wieś i dwór w powiecie kutnowskim, Kutno 2003
Piotr Szewczyk, Charakterystyka powiatu kutnowskiego w latach 1934 - 1937,
Kutnowskie Zeszyty Regionalne tom IX - 2005
Mieczysław Fijałkowski, Uśmiechy lat minionych, Katowice 1962

zwiń


Katalog wystawy zawierający 356 fotografii można nabyć w Agencji Rozwoju Regionu Kutnowskiego i Kutnowskim Domu Kultury